
Magda Gessler trafiła w "Kuchennych rewolucjach" do Plackarni Papaluca w Zawierciu. Po spróbowaniu tamtejszych placków ziemniaczanych następnego dnia źle się poczuła.
Gdy restauratorka wróciła do lokalu, załoga przywitała ją żartem, że trzeba będzie szukać apteczki. Humor humorem, ale Magda Gessler nie owijała w bawełnę i od razu przeszła do oceny kuchni.
Główny punkt sporu? Cebula w cieście na placki. Ktoś z lokalu bronił się, że takie placki je od dziecka i że ma wyjątkowo dobry ziemniak. Gessler odpowiedziała, że ciasto jest tak niedoprawione, że wręcz uwłacza plackom. Zapytała też, od kiedy w Polsce dodaje się do nich cebulę.
Restauratorka opisała, jak się czuła po degustacji, i nie były to komplementy. Według niej wszystko, co dzień wcześniej trafiło na talerz, było bardzo ciężkie, zwłaszcza przy dzisiejszym podejściu do zdrowego jedzenia. Poprosiła o rumianek, a potem o podwójną miętę, żeby jakoś uporać się z ciężarem po placku.
Gessler podsumowała, że to ciężkie konsekwencje takiej kuchni. Zapytała też, jak można się uczyć bez dobrych wzorców, czyli porządnej restauracji i dobrego kucharza.
Dyzia pyta: czy po takim początku Plackarnia Papaluca zdoła przekonać Magdę Gessler do swoich placków?
Źródło: Plejada










