
Powrót Celine Dion na scenę okazał się też strzałem w dziesiątkę finansowo. Za 16 paryskich koncertów gwiazda miała zarobić 125,5 mln dolarów, czyli około 7,8 mln za wieczór.
Dane, do których dotarł magazyn Billboard, pokazują skalę zainteresowania. Na pierwszą odsłonę rezydencji w Plenitude Arena, od 12 września do 17 października, sprzedano łącznie 539 tysięcy biletów. Według Billboardu to najszybciej zarabiająca rezydencja w historii. Do paryskiej hali Celine wróci w maju 2027 roku, gdy da tam jeszcze 10 koncertów.
Pieniądze nie są dla artystki nowością. Jej pierwszy las-vegasowski program, „A New Day…”, przyniósł w latach 2003–2007 aż 385,1 mln dolarów w 714 wieczorach. Kolejny, „Céline”, zarobił w latach 2011–2019 około 296,2 mln dolarów w 427 terminach.
Jak przypomina Us Weekly, o paryskich koncertach Celine ogłosiła w marcu. Według informatorki magazynu była już wtedy w pełni zaangażowana w przygotowania. Gwiazda mierzyła się z zespołem sztywnego człowieka, rzadką chorobą neurologiczną, którą zdiagnozowano u niej w 2022 roku. Na kilka lat odsunęła ją ona od występów. Źródła tygodnika twierdzą, że śpiewaczka ciężko pracowała nad powrotem do formy i trenowała niemal codziennie, obok rehabilitacji.
Wysiłek chyba się opłacił, bo po pierwszym występie zachwyceni byli zarówno krytycy, jak i publiczność. Celine zwróciła się do wypełnionej po brzegi widowni słowami, że obiecała wrócić na scenę i właśnie to robi, śpiewając na żywo dla fanów i dla siebie.
Dyzia pyta: czy ktoś jeszcze w tym roku mógłby pochwalić się tak spektakularnym powrotem?
Źródło: Us Weekly










