
Król Karol III i królowa Camilla pokazali się razem 1 listopada w Antigui i Barbudzie, na wspólnym nabożeństwie. Camilla dołączyła do męża dopiero w piątym dniu karaibskiej podróży.
Pierwsze etapy wyprawy Karol odbył sam: trzy dni spędził na Bahamach, dwa w Gujanie, a w Antigui i Barbudzie wylądował 30 października. W niedzielne popołudnie para spotkała się w stolicy, St John’s, i wspólnie pojawiła się na mszy w kościele St John’s Pentecostal House of Restoration. Towarzyszyli im Lady Sandra Williams oraz Sir Viv Richards, specjalny wysłannik na szczyt CHOGM.
Camilla wybrała na tę okazję turkusową szyfonową sukienkę marki Anna Valentine, idealną na słoneczną pogodę. Do tego parasolka, kolczyki z turkusami i diamentami z jej prywatnej kolekcji oraz wielokolorowa bransoletka z koralików, wykonana przez lokalną sprzedawczynię.
Król postawił na beżowy garnitur i barwny krawat, który dostał w prezencie od wdowy po Barrym Humphriesie. W butonierce miał chusteczkę z madrasu, tkaniny kojarzonej z obchodami Dnia Niepodległości Antigui i Barbudy.
Dlaczego królowa przyleciała później? Emily Nash, redaktorka królewska „Hello!”, zwróciła uwagę, że Camilla w przyszłym roku skończy 77 lat i nie przepada za długimi lotami. Jej zdaniem całodzienny upał bywa dla niej męczący. Mimo to królowa ma u boku męża pojawić się na najważniejszych wydarzeniach CHOGM, a w planie ma też własne zaangażowania.
Karol ma przemawiać do przywódców Wspólnoty Narodów i według rzecznika zamierza w swoim wystąpieniu odnieść się do roli Wielkiej Brytanii w transatlantyckim handlu niewolnikami, z szacunkiem i szczerym żalem. Nie będzie jednak komentował stanowiska rządu w kwestiach politycznych. Para ma zakończyć pobyt na Karaibach 4 listopada.
Dyzia pyta: czy to nie najlepszy dowód, że w królewskim kalendarzu liczy się też rozsądne zarządzanie siłami?
Źródło: Hello! Royals










