
Marka Skims Kim Kardashian wprowadziła do sprzedaży kalendarz adwentowy za blisko 150 dolarów, czyli około 700 zł. Zawartość okienek wywołała w sieci falę drwin, ale to nie przeszkodziło w wyprzedaniu nakładu.
Za cenę, do której trzeba jeszcze doliczyć wysyłkę, kupujące dostają zaledwie 12 okienek. Na oficjalnej stronie zestaw reklamowano jako „tuzin powodów do świętowania”, pełen zabawnych niespodzianek i codziennych ulubieńców.
Jak wynika z relacji osób, które otworzyły pudełko, w środku czekają przede wszystkim drobiazgi: gumki do włosów, kilka spinek, antystresowy gniotek typu squishy oraz plastikowe breloczki. Nie są to więc flakony perfum ani kosmetyki znane z kalendarzy luksusowych domów mody, o czym internauci szybko przypomnieli.
W komentarzach pod recenzjami zawartości posypały się żarty i niedowierzanie. Pojawiały się głosy w stylu „Ludzie serio za to płacą?” czy „Za darmo bym nie chciała takiego rozczarowania”. Ktoś dodał, że zaraz wszystkie influencerki będą się nim zachwycać.
Najciekawsze jest jednak to, że krytyka nie zrobiła na rynku wrażenia. Nakład kalendarza już się wyprzedał, a chętni muszą zapisywać się na listę oczekujących. Wygląda na to, że siła marki Kim ma się dobrze.
Dyzia pyta: czy wy kupilibyście taki kalendarz, gdyby na pudełku nie było znanego nazwiska?
Źródło: Pudelek










