
Tyler Kolek, rozgrywający Knicks, zapytany o najmniej prawdziwego celebrytę wśród kibiców drużyny, wskazał Taylor Swift. Klub szybko dodał, że bardzo ceni jej wsparcie.
Wszystko wydarzyło się w czwartek podczas transmisji na TikToku, przygotowanej przez NBA 2K. Kolek i jego kolega z drużyny Deuce McBride odpowiadali tam na luźne pytania. Jedno z nich brzmiało: kto jest najbardziej „fałszywym” celebrytą na trybunach przy parkiecie? Kolek odpowiedział bez większego zastanowienia: „Może Taylor Swift?”.
Zawodnik tłumaczył, że część gwiazd na meczach Knicks po prostu chce być widziana i niekoniecznie jest prawdziwymi kibicami. Dodał też, że nie kojarzy, by widział piosenkarkę na innych spotkaniach. Chwilę później trochę przyhamował. Przyznał, że Taylor ma sporo na głowie i nie może bywać w hali cały czas, ale i tak uznał jej obecność za „trochę na pokaz”.
McBride przytaknął, choć ostrzegł, że fani Swift, czyli Swifties, nie będą zachwyceni taką odpowiedzią. Kolek odparł, że pewnie dostanie za to sporo hejtu. McBride wymienił za to Bena Stillera i Tracy’ego Morgana jako stały trzon gwiazdorskich kibiców Knicks.
Klub nie dał się wciągnąć w spór. Rzecznik Knicks powiedział TMZ Sports, że Taylor Swift od lat kibicuje drużynie, ma długą historię z Madison Square Garden, a organizacja jest jej bardzo wdzięczna za wsparcie. Zaznaczył też, że prywatne opinie zawodników nie są stanowiskiem klubu. Przedstawiciele piosenkarki na razie nie odpowiedzieli na prośbę TMZ o komentarz.
Warto przypomnieć, że Taylor była w Madison Square Garden na czwartym meczu finałów NBA 2026 między Knicks a San Antonio Spurs. Siedziała przy parkiecie w pasujących koszulkach z Alaną i Este Haim oraz Mariską Hargitay.
Dyzia pyta: żart w ferworze wywiadu czy szczera opinia, która jeszcze odbije się echem wśród Swifties?
Źródło: TMZ, Just Jared










