
Paweł Wawrzecki po stracie żony nie przypuszczał, że jeszcze kiedyś ułoży sobie życie. Los zdecydował inaczej, a wszystko zaczęło się od gościnnych występów w Chicago.
Aktor owdowiał w 2002 roku, gdy zmarła Barbara Winiarska. Został wtedy jedynym opiekunem córki i, jak sam przyznaje, nie myślał o nowym związku. W 2005 roku wyjechał z Teatrem Kwadrat do Chicago, by zagrać dla amerykańskiej Polonii. Na bankiecie po spektaklu poznał kobietę, z którą, jak mówi w rozmowie z „Rewią”, połączyło go porozumienie dusz. Pierwszej nocy rozmawiali niemal do rana.
Wybranką została Izabela Roman, lekarka po gdańskiej Akademii Medycznej, założycielka firmy farmaceutycznej i spółek badawczych. Wawrzecki podkreśla jednak, że zawodowe sukcesy żony nie są dla niego najważniejsze. Ceni ją przede wszystkim za dobre serce i gotowość do pomocy innym.
Para wzięła ślub w walentynki 2009 roku. Wawrzecki nie chciał jednak wtedy słyszeć o przeprowadzce na stałe do Chicago. Dziś małżonkowie żyją na dwóch kontynentach, „z doskoku”, a aktor lata do żony samolotem. Wciąż jest zawodowo związany z Warszawą, więc na razie wybrał metodę małych kroków.
W lutym Wawrzecki skończy 77 lat i coraz poważniej myśli o zwolnieniu tempa. Rozważa nawet wycofanie się z zawodu i zamieszkanie w Chicago razem z córką. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjął, ale cieszy się, że w ogóle ma taki wybór. Po 20 latach razem nadal są siebie ciekawi i mają o czym rozmawiać. Według aktora to właśnie jest miłość.
Dyzia pyta: czy zobaczymy go jeszcze na scenie, czy zamieni ją na Chicago?
Źródło: Pomponik









